Krystyna i Paweł są małżeństwem od 10 lat. Mają dwóch synów: 8 letniego Jasia i 2 letniego Szymona. Ostatnia rocznica ślubu była dla nich bardzo smutnym wydarzeniem, a to dlatego, że po prostu się nie odbyła. Kiedyś Krysia marzyła, że na tę 10 rocznicę pojadą sobie tylko we dwoje do Paryża, bo wreszcie mają tyle pieniędzy, żeby sobie na to bez problemu pozwolić. Paweł też niby chciał, ale w końcu nikt nie zabrał się za organizację wyjazdu i opieki nad dziećmi. Rocznica nadeszła i dzień - jak co dzień - nie różnił się niczym od pozostałych. Wieczór przed rocznicą Krystyna pokłóciła się z Pawłem, jak zwykle o jego "zbyt intensywne relacje z mamusią", a on zarzucił jej, że "nigdy nie umiała docenić pomocy finansowej jego rodziców oraz zaangażowania w życie wnuków, na co nigdy nie można było liczyć ze strony rodziców Krysi". 

W rocznicę Paweł i Krysia w zasadzie nie odzywali się do siebie. Wieczoram Krysia rzuciła przez zęby: "Najbardziej bezsensowne 10 lat mojego życia". Paweł nie zaprzeczył, co bardzo ją zabolało. "Mamy dzieci" - powiedział tylko. "Jest jak jest" i zasnął.
W gabinecie pojawili się przygnębieni i zrezygnowani. Chcieli się dowiedzieć CZY POWINNI BYĆ NADAL RAZEM ZE WZGLĘDU NA DZIECI?

Bycie razem "ze względu na dzieci" niesie w sobie kilka ukrytych przekazów. Po pierwsze, kiedy dzieci wyjdą z domu - para przestanie być parą. Takie postawienie sprawy zwalnia małżonków z inwestowania w relację i daje ciche przyzwolenie na związanie się z kimś poza małżeństwem.
Z drugiej strony "ze względu na dzieci" może kryć za sobą obawę przed porzuceniem złej relacji, bo niewiadoma przyszłość może przerażać bardziej niż niewygodna teraźniejszość.
Po trzecie: "ze względu na dzieci" może nieść nadzieję, że być może teraz jest źle, ale kryzys minie. Chcemy być razem, bo się kochamy, ale nie umiemy nic zmienić we wzajemnym zachowaniu względem siebie.

Każdy z przytoczonych powodów dla trwania w związku "ze względu na dzieci" jest niewystarczający, aby para była w stanie zdrowo funkcjonować w dłuższej perspektywie.

Naprawa relacji wymaga świadomego i maksymalnego zaangażowania obu stron w związek. Nie dla dobra dzieci, ładnego wizerunku "rodzinki" ani po to, żeby rodzice nie dostali zawału, gdy dowiedzą się o kryzysie albo rozwodzie. Skuteczne budowanie związku ma sens i szanse na powodzenie, jeśli podstawową przesłanką jest CHĘĆ ZBUDOWANIA CZEGOŚ DOBREGO Z DRUGĄ OSOBĄ opartego na wzajemnej miłości, trosce i szacunku.

Dopiero wtedy "dobro dzieci" będzie miało szanse się zrealizować.

dr Magdalena Wegner-Jezierska

psycholog

(Gabinet Psychologiczny dr Magdalena Wegner-Jezierska)

 

NASI PATRONI

zdjecie logo

logo wojewoda1

1263

archidiecezja 1

logo3

Początek strony